FreeForum
Forum rozwoju efektywnej energii

 

Czym jest smog? To zmarnowana szansa, dobra rzecz w złym miejscu i złej ilości

Smog powstaje na nasze życzenie. Możemy mu zapobiec i wykorzystać cały ten zawarty w nim węgiel z dużą korzyścią - mówi amerykański specjalista ds. ochrony środowiska i inżynier, dr Thomas Culhane.

Zacznijmy od początku. Jak wytłumaczyłby Pan ludziom, którzy nie wiedzą do końca czym jest smog, co to właściwie jest?

Smog to zmarnowana szansa, to węgiel, dwutlenek węgla, tlenek węgla, większe cząstki węgla, molekuły, który zawierają w sobie mieszaninę podtlenku azotu z węglem. A azot jest świetnym nawozem, dzięki niemu rośliny rosną. Azot jest cenny. Więc dlaczego pozwalamy mu uciec w powietrze? Zwłaszcza, że to również potężny gaz cieplarniany, który gdy jest w powietrzu podrażnia ludziom płuca i oczy. Patrzę na smog i krzyczę: „O nie, patrzcie, to azot! Nie uciekaj, zostań, zostań!”. Gdybym miał fabrykę, nigdy nie oddałbym tego wszystkiego za darmo! Nie pozwoliłbym, żeby ten azot został zabrany przez ludzkie płuca, skoro one i tak nie mogą nic z nim zrobić. Zanieczyszczenia są więc dobrą rzeczą w złym miejscu, złym czasie i w złej ilości. Zanieczyszczenia są znakiem, że marnujemy rzeczy, że marnujemy tyle świetnych okazji.

To co w takim razie zrobić z tym wszystkim zrobić?

Wykorzystałbym ten azot do uprawy roślin! Zainwestowałbym w specjalny sprzęt i zgromadziłbym cały ten gaz. A ten cały węgiel? O mój Boże! Mógłbym go sprzedać w formie stałej i wykorzystać do produkcji neocube’ów [zabawek zbudowanych z namagnesowanych kulek, które można układać w różne kształty - red.], włókien węglowych, w nanotechnologii, mógłbym zrobić nawet rakiety do tenisa czy opony samochodowe! Węgiel jest doskonałym budulcem, mógłbym też go uprawiać [tak zwana „uprawa węgla” to ekologiczne rolnictwo konserwujące, które polega na wiązaniu dwutlenku węgla w roślinach i przechowywaniu go pod ziemią, gdzie jest nieszkodliwy - dzięki temu gleba jest użyźniona] czy przetworzyć go w biowęgiel. Węgiel jest niewiarygodnie cenny, czemu miałbym go oddać, zwłaszcza, jeśli sprawia on ludziom problemy? W smogu jest nawet arszenik, który jest wykorzystywany w zły sposób jako groźna trucizna, ale jest bardzo użyteczny, ponieważ można wykorzystać go w konstrukcji ogniw słonecznych wysokiej jakości. Nie wpuszczajcie go do wody, w powietrze, do jedzenia, wykorzystajcie go w elektrochemii. Jest taki cenny!

To wydaje się logiczne. To dlaczego pozwalamy, żeby te zanieczyszczenia powstawały?

To jest brak wyobraźni, szczególnie ludzi starszych, mojego pokolenia (a mam 56 lat). Ludzie zaczynają już to rozumieć i powstaje coraz więcej świetnych inicjatyw. W zeszłym roku prezydent Bill Clinton zaprosił mnie do Nowego Jorku, położył mi rękę na ramieniu i powiedział do mnie: „Thomasie, obaj dobrze wiemy, że wszystkie śmietniska to skarby. Zróbmy coś z tym”. Za jego sprawą podpisałem zobowiązanie, że udam się w podróż po świecie i będę przeglądał śmieci innych ludzi, bo ja i Bill wiemy, że w ich śmietniskach czai się prawdziwy skarb, prawdziwe złoto. Czasami to dosłownie złoto, czasami to platyna, ruten, miedź czy koltan, czyli połączenie dwóch minerałów kolumbitu i tantalitu, który niszczy lasy w Afryce i powoduje, że gatunki zwierząt wymierają. Ludzie zabijają się o to cenne metale [m.in. w Demokratycznej Republice Konga], wydobywają je, żeby wytworzyć telefony komórkowe, a potem te telefony po prostu wyrzucają. Więc pytam, co jest trudniejsze: pójście do dżungli, wycięcie drzew, zburzenie domów, zniszczenie dróg, żeby wydobyć spod ziemi koltan czy po prostu rozłożenie starych telefonów na części i z nich wziąć koltan z powrotem. On tam jest! Nie trzeba jechać do dżungli. Dlaczego pozwalamy więc na to, żeby te wszystkie cenne pierwiastki nam uciekły, a potem z nimi po prostu walczymy, bo szkodzą ludziom? Czy mamy zaprogramowane w naszej głowie, że musimy zatrzymywać wszystkie śmieci i zanieczyszczenia? Czemu żyjemy przeszłością?

Mówił Pan o braku wyobraźni starszego pokolenia. Czyli kluczem jest tu edukacja?

Oczywiście, że popełnialiśmy błędy: pokolenie mojego ojca i jego ojca. Ale nie było wtedy internetu, nie było go, kiedy byłem młody. A teraz dzieciaki mogą dzięki technologii sami rozwiązać problemy, które stworzyły starsze pokolenia i zaproponować nowe rozwiązania. Ale my im to utrudniamy, ograniczamy je. One są głodni wiedzy, głodne odpowiedzi, a my wiemy, że te odpowiedzi istnieją, że mamy potrzebną technologię. Ale nasze systemy edukacji są okropne. Moi uczniowie w USA nie mają pojęcia co to jest biogaz, nigdy nie słyszeli o upłynnieniu węgla [jego produktami są syntetyczne paliwa ciekłe], myślą po prostu, że nie istnieje coś takiego jak czysty węgiel. Oczywiście, że jest. Trzeba po prostu robić to w umiejętny sposób. Dziś mało młodych ludzi chce być inżynierami. Mój Boże, co my zrobiliśmy naszym dzieciom. One myślą, że inżynieria jest trudna. Nie jest trudna, to zabawa! Potrzebne są nowe programy, projekty, żeby dzieciaki mogły przeprowadzać eksperymenty, budować, tak aby mogły sobie powiedzieć: „Możemy to zrobić”. Więc chodzi tu po prostu o uświadomienie sobie, że nie ma czegoś takiego jak odpadki. To po prostu zmarnowane szanse. Nie ma niczego niepotrzebnego, inżynierowie mogą to wszystko przekształcić w coś użytecznego. Po prostu zachowujemy się nierozsądnie. Moim marzeniem jest, żeby każde dziecko popatrzyło na ten smog i powiedziało sobie „Wow, tyle cennych pierwiastków!”. Najważniejsza jest praktyka, a kluczem jest ciekawość. Dzięki temu można rozwiązać problemy swojej rodziny i swojego społeczeństwa. To brzmi jak utopia, ale pracuję już w ten sposób od lat i to zawsze działa.

Ale czy to wszystko nie jest bardzo kosztowne?

Niektórzy tak sądzą. Ale weźmy na przykład młodą dziewczynę, która właśnie skończyła studia i szuka pomysłów na biznes, i która powie: „Ja w to zainwestuję, wezmę pożyczki, poszukam inwestorów i sponsorów. Może zajmie mi to 10 lat, może rok, ale to zrobię, wykorzystam ten skarb, jakim jest węgiel”. Zastanówmy się jak wiele ludzi traci tysiące dolarów tygodniowo w Las Vegas. Ile ludzi ma prywatne jachty i samoloty, prywatne plaże. Mógłbym do nich powiedzieć: „Czy moglibyście wziąć trochę tych pieniędzy i postawić je na coś innego? Postawcie na przykład na tę młodą kobietę, która ma świetne pomysły”. Inwestujcie.

Mówił Pan o większych inicjatywach, ale co mogą robić zwykli ludzie w swoich domach?

U mnie wszystkie odpady z toalety, brudna woda po zmywaniu czy myciu się pod prysznicem, odpadki z kuchni idą do specjalnego zbiornika pod moim domem i są przetwarzane w biogaz, biometan, na którym mogę gotować oraz w nawóz, na którym mogę uprawiać owoce i warzywa. Więc ja w moim domu nie wiem co to są śmieci. Wykorzystuję je też produkcji elektryczności. Nieważne jak brudne są opakowania po jedzeniu, wszystko mogę przetworzyć w coś pożytecznego. Wiem jak to zrobić. Smogu nie umiem przetworzyć sam, ale żadnego nie mam, bo nie wykorzystuję ropy, węgla czy nafty. Mój biogaz pali się do niezwykle jasno i czysto, nie ma żadnego dymu. Możemy gotować w kuchni przy zamkniętych oknach i nie jest to niebezpieczne. Zimą mogę podgrzewać wodę do kąpieli i moją kuchenkę tym pięknym ogniem, który powstaje z moich odpadków z kuchni. Byłem w Palestynie, gdzie pomagałem w budowie wioski i poznałem tam kobietę, która mówiła, że kiedyś się martwiła, że jej dzieci umrą od zanieczyszczeń powietrza w domu. Umarło tak bowiem - z powodu gotowania i grzania wody - niemal 4 miliony ludzi na Bliskim Wschodzie, w Afryce i w biedniejszych krajach w Azji. Pokazaliśmy wielu ludziom biogaz, o którym dowiedzieliśmy się w Indiach i Chinach. I ta kobieta z Palestyny powiedziała ze łzami w oczach: „Teraz moje dzieci mogą bawić się przy ogniu, nie ma smogu, tlenku węgla, ściany są czyste, patelnie są czyste, nie ma na nich żadnego czarnego osadu”. Bo nie wydostaje się na zewnątrz żaden węgiel! Więc ludzie muszą się po prostu o tym dowiedzieć i uświadomić sobie, że to jest możliwe, że to się da zrobić.

Ale w takim razie co zrobić ze złożami węgla w Polsce?

Ktoś w Polsce może powiedzieć: „Mamy dużo węgla, chcemy go wykorzystać”. To świetnie, ale czemu nie może być on czysty? I ten ktoś odpowie: „Eee, to się nam nie opłaca, bo potrzeba dwóch jednostek węgla na jedną jednostkę energii, którą można z nich wytworzyć. To nie jest zbyt ekonomiczne”. Ale dlaczego? Musicie po prostu znaleźć odpowiednik węgla brunatnego - odmiany węgla, którą wydobywa się we wschodniej Polsce i która jest bardzo brudna, szkodliwa. Macie przecież też antracyt, węgiel bitumiczny (kamienny) i subbitumiczny w południowo-wschodniej Polsce. Jest świetnej jakości, czysty, o małej zawartości wilgoci. Dlaczego więc nie moglibyście użyć biogazu z Oczyszczalni Ścieków Gdańsk Wschód oraz Zakładu Utylizacyjnego w Gdańsku (które otrzymują go z rozkładu ścieków i odpadów) i wytworzyć z węgla brunatnego czysty węgiel? Węgiel brunatny ma małą zawartość węgla, nie spalajcie go! Wykorzystajcie biogaz i przekształćcie go w cenniejszy surowiec. I znacznie czystszy. I przecież to wszystko jest za darmo, bo biogaz powstaje z odpadów i ścieków. Macie też antracyt [odmiana węgla kamiennego, która zawiera 90-97 proc. węgla], a w ogóle go praktycznie nie używacie w Polsce. Sprzedajcie go na światowym rynku, gdzie zostanie przeznaczony do produkcji stali. Sprzedajcie go w Japonii czy gdziekolwiek indziej za najwyższa cenę i dzięki temu niech Polska się wzbogaci! Sprzedawajcie czysty węgiel, tak jak robi to Australia, który ma najczystszą odmianę węgla na świecie, ponieważ ma duże pokłady węgla kamiennego i antracytu. Wzorami niech będą też Niemcy i Austria, którzy używają tyle odnawialnych surowców, ile to tylko możliwe. A składy węgla sprzedajcie za dobre pieniądze. Nikt tutaj nie przegrywa. Nie chodzi o to, że ten węgiel ma zostać pod ziemią, chodzi po prostu o to, żeby go nie spalać. Jest tyle rozwiązań. Znacie w Polsce takie słowo, jak solidarność, Polska zna wartość wspólnoty. Pora znowu się zjednoczyć i walczyć ze smogiem.

Źródło: Polska.The Times/Aleksandra Gersz