FreeForum
Forum rozwoju efektywnej energii

 

Mało chętnych do wymiany pieców. Smog będzie nadal truł

Piece węglowe nie znikną z Krakowa do września 2019 roku. A to dlatego, że w tym roku mieszkańcy złożyli bardzo mało wniosków o ich likwidację.

Tak źle jak w tym roku jeszcze nie było. Do urzędu miasta wpłynęło zaledwie 850 wniosków o dotację na wymianę pieców węglowych. A tych dymi w Krakowie wciąż ok. 16 tysięcy.

Zgodnie z uchwałą antysmogową, zakazującą palenia węglem, piece muszą zniknąć do września 2019 roku. – W takim tempie nie zlikwidujemy wszystkich kotłów w dwa lata. Smog będzie dalej nas truł – mówi Andrzej Guła z Krakowskiego Alarmu Smogowego.

Cztery tysiące każdego roku
W ubiegłym roku mieszkańcy złożyli niemal 7400 wniosków o likwidację pieców. W samym wrześniu 2016 r. było ich 631 – niemal tyle, ile od początku tego roku. W 2015 r. wniosków było 2400. W 2014 r. – 3000, a w 2013 r. – 1131. Miasto zakłada, że w tym roku zlikwiduje rekordową liczbę palenisk, bo aż osiem tysięcy.

Tyle że większość likwidowanych obecnie pieców znajduje się w domach czy kamienicach mieszkańców, którzy do magistratu złożyli wnioski w ubiegłym roku. To oznacza, że w 2018 i 2019 r. urząd miasta w ramach programu ograniczenia niskiej emisji powinien zlikwidować łącznie 8 tys. kotłów. Cztery tysiące każdego roku. Jak to jednak osiągnąć, gdy mieszkańcy wymianą pieców przestali się interesować i wniosków nie składają?

– Proces inwestycyjny jeszcze trwa i ostateczny wynik poznamy pod koniec roku – zaznacza Jan Machowski, kierownik biura prasowego UMK.

Coraz niższe dotacje
W przyszłości może być jeszcze gorzej niż teraz. Obecnie dopłaty do wymiany kotłów to już nie 100 proc., a 80 proc. W 2018 r. dotacje będą jeszcze niższe i wyniosą 60 proc. W 2019 r. natomiast już tylko 40 proc.

– Coroczne zmniejszanie wysokości dotacji ma na celu jak najszybszą likwidację istniejących, czynnych palenisk węglowych. Bonusem dla wszystkich, którzy zdecydują się szybciej przejść na ogrzewanie proekologiczne, jest wyższa dotacja. Przykład roku ubiegłego pokazał, że założenie to jest właściwe i w grudniu wpłynęło ponad 2300 wniosków, czyli tyle co w całym roku 2015. Zakładamy, że w końcu bieżącego roku, tak jak w roku ubiegłym, liczba składanych wniosków znacząco wzrośnie – zaznacza Machowski.

Czy na pewno? Piece dymią wciąż w domach krakowian w trudnej sytuacji finansowej, w kamienicach o skomplikowanej strukturze własności czy w takich, których np. nie można odnaleźć właściciela. Albo w domach krakowian, którzy są oporni i wymianie zwyczajnie niechętni.

Kampanie nieskuteczne
Nie pomagają kampanie edukacyjne i promocyjne, które mają zachęcić krakowian do likwidacji kotłów. W ramach programu „TAK! Dla czystego powietrza” mieszkania krakowian odwiedzają przedstawiciele urzędu miasta, informują i zachęcają do wzięcia dotacji na instalację ogrzewania proekologicznego. W ramach projektu LIFE zatrudnionych zostało sześciu ekodoradców, którzy zajmują się fachowym doradztwem w sprawach zmiany systemu ogrzewania i możliwości uzyskania dofinansowania na ten cel. Ale to też nie pomaga.

– Miasto powinno przygotować dla tej najtrudniejszej grupy mieszkańców szczególny program, który pomoże im w wymianie kotłów, bo ci, którzy byli zainteresowani wymianą pieców, już to zrobili. Już wzięli dotacje – ocenia Guła.

Wśród 16 tys. dymiących wciąż w Krakowie pieców jest niemal 250, które znajdują się w budynkach należących do miasta. Do dziś urząd nie poradził sobie z wymianą kotłów w 61 mieszkalnych i użytkowych budynkach będących w zarządzie ZBK. Miasto zaznacza, że 16 z tych budynków będzie wyburzonych, więc do likwidacji pozostają kotły w 45 budynkach. Kiedy to się stanie? Miasto planuje, że do końca roku zlikwiduje łącznie 150 palenisk w budynkach ZBK, a do 2019 r. wszystkie paleniska.

Źródło: GW Kraków/Dominika Wantuch