FreeForum
Forum rozwoju efektywnej energii

 

Kopenhaga pierwszą stolicą z zerową emisją C02. Duńczycy tworzą miasto pięciu minut

Nie opowiadają o planach zredukowania emisji dwutlenku węgla do 2030 albo 2050 r. Chcą tego dokonać tu i teraz. Kopenhaga chce stać się obojętna dla klimatu w ciągu najbliższych 6 lat. I wdraża właśnie mnóstwo patentów, które mają jej w tym pomóc.

Unia Europejska chce osiągnąć neutralność klimatyczną do 2050 roku. Kopenhadze to jednak nie wystarcza. Przeszło 600-tysięczne miasto chce stać się pierwszą bezemisyjną stolicą na świecie.

Miasto pięciu minut

Jedną z najważniejszych koncepcji, które mają pomóc urzeczywistnić się planom osiągnięcia neutralności klimatycznej, jest „five-minute city”.

Cel jest jeden – przekonać mieszkańców, że jazda komunikacją miejską i spacery wystarczą, by sprawnie przemieszczać się po mieście.

To oznacza, że ​​miasto jest zaplanowane w taki sposób, że przejście z mieszkania do przedszkola, sklepu czy obiektu użyteczności publicznej zajmuje tylko 5 minut – mówi Søren Hansen, dyrektor projektu realizowanego w przemysłowej dzielnicy Nordhavn, cytowany przez Fast Company.

To jednak nie wszystko. Powyższa koncepcja jest znana od lat i realizowana w wielu miastach. Kopenhaga postanowiła ją jednak sprząc z wieloma innymi udogodnieniami. Przykład? W centrum miasta zautomatyzowany system dba o to, by pociągi metra nie jeździły rzadziej niż co 2 minuty.

Burmistrz naciska też na rząd Danii, by ten wprowadził zakaz wjazdu samochodów z silnikiem Diesla.

Trzeba przyznać, że grunt pod tę rewolucję został już położony dawno temu. Kopenhaga od kryzysu naftowego w latach 70. rozbudowuje sieć dróg rowerowych. Dzisiaj liczy ona już około 500 km, a na dwóch kółkach do pracy dojeżdża 6 na 10 mieszkańców. Doszło nawet do tego, że ścieżki zaczęły się korkować, dlatego miasto zaczęło je poszerzać, stawiać mosty rowerowe i podzieliło drogi na czerwone (szybkiego ruchu) i zielone (dla amatorów rekreacyjnej jazdy).

OZE w Kopenhadze

Stolica Danii inwestuje też w elektryczne autobusy. Ciekawostkę może stanowić fakt, że Duńczycy korzystają też z napędzanych prądem wodnych autobusów. A te zostały zamówione w stoczni z Kędzierzyna-Koźla.

By te pojazdy rzeczywiście nie zostawiały śladu węglowego, sam prąd również musi być produkowany bez ładowania dwutlenku węgla  w atmosferę. To Kopenhaga chce z kolei osiągnąć, przechodząc na energię odnawialną. Miasto zainstalowało już 62 turbiny wiatrowe i planuje kolejne. Do 2025 r. chce z nich wyciskać 460 megawatów.

Koło centrum wyrosła też elektrownia spalająca odpady. Śmieci pali się tam w takim tempie, że trzeba je importować np. z Wielkiej Brytanii. To problem nie tylko Kopenhagi. Skandynawowie zasadniczo stali się bardzo biegli w pozyskiwaniu prądu z odpadów. Szwecja już kilka lat temu zwoziła je od sąsiadów w liczbach setek tysięcy ton rocznie.

Prawdziwe cuda dzieją się jednak przede wszystkim we wspomnianej wcześniej dzielnicy Nordhavn, która staje się symbolem transformacji całego miasta. Czego tam dzisiaj nie ma: farmy wiatrowe przy nabrzeżu, budynki złożone w połowie z paneli słonecznych.

Z sąsiedztwa morza Duńczycy obficie zresztą korzystają, używając wody morskiej do chłodzenia budynków i domów co, w porównaniu z tradycyjnymi metodami klimatyzowania mieszkań, zmniejsza zużycie energii nawet o 80 proc.

Masowe sadzenie drzew

Dwutlenek węgla, który zostanie mimo to wyprodukowany, ma być pochłaniany przez bujną roślinność. W 2015 r. władze Kopenhagi wytyczyły sobie cel zasadzenia 100 tys. drzew w ciągu dekady.

Ambitny plan uczynienia z Kopenhagi pierwszej zeroemisyjnej stolicy powstał w 2009 r. Efekty są stopniowe, ale dość imponujące. Od 2005 do 2017 ilość CO2 uwalnianego do atmosfery udało się ograniczyć o 40 proc. Emisja na poziomie 2,2 tony rocznie na mieszkańca (średnia UE to 10 a ogólnoświatowa – 5) pokazuje, że stolica Danii jest na dobrej drodze do osiągnięcia celu.

Źródło: spidersweb.pl/bizblog/