FreeForum
Forum rozwoju efektywnej energii

 

Piotr Woźny dla Onetu: Odrobiliśmy lekcję. Za kilka lat nie będzie problemu ze smogiem

Liczę, że już w 2021 r. będzie taki moment, że dojdzie do skokowej poprawy jakości powietrza – mówi w wywiadzie dla Onetu szef Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej Piotr Woźny, odpowiedzialny za program Czyste Powietrze.

Co możemy wszyscy zrobić, jako obywatele, by poprawić stan powietrza? 

Po pierwsze musimy pamiętać, że smog bierze się głównie z dwóch źródeł: pierwsze to 3,5 miliona gospodarstw domowych, w których palimy we wszystkopalnych piecach, często paliwami, które nie spełniają norm jakości. Do tego domy często są nieocieplone. Żeby poprawić jakość powietrza, musimy wymieniać piece na spełniające najwyższe normy. Nie możemy przy tym zapomnieć o ocieplaniu naszych domów, by spalać mniejsze ilości paliw i płacić przez to niższe rachunki. 

Drugim ważnym źródłem zanieczyszczenia powietrza jest emisja pochodząca z naszych pojazdów. W przypadku silników Diesla absolutnie nie powinniśmy pozwalać na usuwanie filtrów cząstek stałych, bo to kryminalne działanie, które fatalne wpływa na jakość powietrza. Te pyły, które emituje taki silnik, nie rozpływają się cudownie w powietrzu – one trafiają do naszych płuc. Na szczęście rośnie świadomość, coraz więcej ludzi myśli o tym, co może zrobić sama dla jakości powietrza. 

Jeśli chodzi świadomość społeczną, tutaj faktycznie zmieniło się dużo. Choć problem ze smogiem mamy od dawna, dopiero od kilku lat wywołuje poruszenie. 

Pierwszy raport NIK dotyczący fatalnej jakości powietrza jest z 2000 r. I co gorsza, w dużej mierze zachował przerażającą aktualność. Najwyższa Izba Kontroli wskazywała już 19 lat temu, że jeżeli chcemy mieć czyste powietrze, to musimy wprowadzić normy jakości dotyczące paliw, które spalamy w domowych piecach. Przestrzegano też przed dopuszczeniem do sprzedaży wszystkopalnych pieców. Wskazania zostały zignorowane i problem był nierozwiązywany przez lata. Swoje zrobiły dopiero ruchy obywatelskie. Kilka lat temu zaczął działać Krakowski Alarm Smogowy i Polski Alarm Smogowy. Gdyby nie ich aktywność nic by się nie rozpoczęło. 

Do tego w 2018 r. Trybunał Sprawiedliwości UE skazał Polskę na nieprzestrzeganie norm jakości powietrza. Było więc sporo sygnałów alarmowych, nie można było udawać, że problemu nie ma. 

W jaki sposób organy państwowe walczą ze smogiem?

Na wstępie warto rozróżnić, co może zrobić rząd a co samorządy. Rząd może uregulować pewne sprawy za pomocą ustaw czy rozporządzeń. I to się dzieje od 2018 r. Dzięki temu mamy ograniczenia tego, czym możemy palić i w czym możemy palić. Chodzi o tzw. ustawę antykopciuchową. Ważna rola państwa to ustanawianie programów takich jak ulga termomodernizacyjna w podatku dochodowym od osób fizycznych do 53 tys. zł. No i mamy program Czyste Powietrze, gdzie są dotacje do systemów grzewczych i termomodernizacji.  

Jeśli zaś chodzi o samorządy, to one powinny dokonywać inwentaryzacji źródeł niskiej emisji, czego niestety praktycznie w ogóle nie robią. Chodzi o dokładne sprawdzenie tego, gdzie są największe problemy dotyczące tzw. ubóstwa energetycznego, sprawdzać kto czym pali, na których obszarach jest dużo kopciuchów. Druga sprawa to pomoc społeczna. Samorządy nie mogą uciekać od pomocy mieszkańcom, których dotyka ubóstwo społeczne. 

Pomówmy o programie "Czyste Powietrze". Program zakłada termomodernizację 3 milionów domów jednorodzinnych w 10 lat. Ze słów ministra Kowalczyka wynika, że tempo realizacji przyspiesza. Czy jest już na tyle duże, by osiągnąć zamierzony cel?

Jest jeszcze wiele do zrobienia, by dotrzeć do wszystkich, którzy mogą skorzystać z programu. Chciałbym jednak podkreślić jedną bardzo ważną rzecz. Program Czyste Powietrze został "pobłogosławiony" przez Bank Światowy i Komisję Europejską, które w pełni akceptują nasz pomysł na walkę ze smogiem – połączenie wymiany pieców z dotacjami na ocieplenie domów. 

Mamy już odrobioną lekcję dotyczącą negocjacji z Komisją Europejską. KE mówi nam, że sam pomysł jest świetny, ma jednak zastrzeżenia do sieci dystrybucji, która jest niewystarczająca. Tu jest największe pole do poprawy, dlatego chcemy przekonać sektor bankowy i samorządy do efektywnej współpracy w ramach programu.  

Czyli to prawda, że niedługo wniosek o dofinansowanie w ramach Czystego Powietrza będzie można złożyć w banku?

Pracujemy nad tym. Mogę zapewnić, że mamy z sektorem bankowym bardzo dobre robocze kontakty i jesteśmy już na zaawansowanym poziomie rozmów.

Jakie są oczekiwania względem banków?

Oczekujemy od sektora bankowego trzech rzeczy. Pierwsza to udostępnienie sieci bankowej do składania wniosków do programu. To bez wątpienia zwiększy nasz zasięg. Druga sprawa to produkty bankowe wspierające pomostowe finansowanie inwestycji termomodernizacyjnych wykonywanych w ramach Czystego Powietrza. Potrzebujemy od banków produktów finansowych, które będą skrojone pod program. Przewiduje on bowiem zwrot poniesionych kosztów termomodernizacji.

Okazuje się, że część potencjalnych beneficjentów nie może pozwolić sobie na taki wydatek. Bank, wiedząc, że klient dostanie zwrot poniesionych kosztów, może przygotować ofertę dla chcących wziąć udział w programie. Ostatnia, trzecia sprawa, to kampania promocyjna. Banki wydają olbrzymie środki na kampanie promocyjne. Liczymy na to, że jeśli wezmą udział w programie, będą uświadamiać klientów, że wspólnie możemy poprawić powietrze, którym oddychamy. 

Chcemy też, by ten sam zestaw danych, który klient banku zostawia we wniosku kredytowym, mógł od razu zostać użyty w programie Czyste Powietrze. Żeby beneficjenci nie musieli powielać wszystkich formalności. Koniecznie muszą powstać też wspólne narzędzia informatyczne, które umożliwią złożenie wniosku przez internet. W samych placówkach nie zrobimy całego programu.

Jeśli uda się wykonać plan termomodernizacji domów jednorodzinnych, niemal całkowicie zlikwidujemy problem niskiej emisji. A co z przemysłem? Nie stanowi problemu?

Trochę daliśmy się uśpić, jeżeli chodzi o przemysł. Część największych trucicieli zniknęła, bo przegrali z transformacją ustrojową. Po wejściu do Unii Europejskiej weszły w życie przepisy wymuszające zastosowanie instalacji odsiarczających i odpylających. I właśnie to nas uśpiło, bo wydawało nam się, że mamy już wszystkie problemy przemysłowych zanieczyszczeń powietrza załatwione. A to nie nieprawda.

Bardzo często zdarza się, że przedsiębiorcy eksploatują nasze wspólne środowisko w sposób dla niego niekorzystny. Żeby to skutecznie zwalczać potrzebne jest ciągłe wzmacnianie kompetencji Inspekcji Ochrony Środowiska. To powinna być prawdziwa policja ekologiczna, która może realizować skuteczne kontrole i stosować niezbędne środki przymusu w trakcie takich postępowań. 

A co z transportem? Pamiętajmy, że to też duży kawałek "smogowego tortu".

To, co musimy tak naprawdę zrobić, to zadbać o to, by przepisy prawa o ruchu drogowym były przestrzegane. Nie można dopuszczać do ruchu drogowego samochodów, które nie mają kompletnego układu wydechowego. A wiemy, że po polskich drogach jeździ sporo diesli, którym wymontowano ten kluczowy element, jakim jest filtr cząstek stałych. Ważna jest też odpowiednia edukacja kierowców, stąd mamy teraz kontrole policji, które w ramach akcji Stop Smog mierzą normy spalin i rozmawiają z kierowcami, zwiększając ich świadomość. 

Kolejna rzecz to kwestia warsztatów samochodowych, które usuwają filtry cząstek stałych. Takie zakłady powinny być bardzo surowo karane.  

Trzecia sprawa to stacje kontroli pojazdów, których jest w sumie około 4,5 tys. Wiemy wszyscy, że poziom kontroli jest bardzo różny. Jeśli uszczelnimy system, a kontrole będą naprawdę rzetelne, pozwoli nam to wycofać z ruchu samochody, które zanieczyszczają nasze powietrze. 

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, kiedy będziemy mogli powiedzieć, że rozwiązaliśmy na dobre problem smogu? Wspominał pan w wywiadach o 2028 roku. 

Tę datę podaję nieprzypadkowo. Mateusz Morawiecki jest pierwszym polskim premierem, który powiedział o smogu w swoim exposé. Zaczęliśmy na poważnie działać w ubiegłym roku. Uruchomiliśmy duże transfery finansowe na ulgi podatkowe, w tym roku budżetowym kwota ta może osiągnąć 2 mld zł. Będziemy też prosić Komisję Europejską o to, żeby w perspektywie finansowej na lata 2021-2027 znalazły się środki na walkę ze smogiem. Niestety w perspektywie na lata 2014-2020 nie postaraliśmy się o takie fundusze. Dzięki systemowym działaniom poradzimy sobie z zanieczyszczonym powietrzem.  

Czyli jest pan optymistą co do tej daty? 

Mam nawet nadzieję, że to się stanie wcześniej. 

Liczę zatem, że za kilka lat będziemy mogli porozmawiać ponownie i będzie Pan mógł powiedzieć "a nie mówiłem!".

Uważam, że będzie taki moment już w 2021 r., że dojdzie do skokowej poprawy jakości powietrza. W lipcu przyszłego roku ze składów węgla zniknie miał najsłabszej jakości, nie będą go mogły kupować gospodarstwa domowe. Do tego zmieniły się w tej kwestii kompetencje inspekcji handlowej. Dziś może ona kontrolować jakość sprzedawanego węgla, co wcześniej nie było możliwe. Teraz, jeśli przedsiębiorca oszukuje na jakości surowca, ryzykuje pokaźny mandat. 

Jeżeli wszystkie elementy założonego planu zadziałają, wierzę, że uporamy się ze smogiem przed obiecaną datą. 

Źródło: onet.pl